Życie to ciągła walka.

Walka ze swoimi wygórowanymi oczekiwaniami, pragnieniami, życzeniami. Tworzymy w głowie piękne scenariusze. Niekiedy tak bardzo jesteśmy nimi pochłonięci, że odcinamy się od rzeczywistości. To wkrótce zaboli. Takie rzeczy zawsze bolą. Jeżeli nie spełnia się nasz scenariusz, to jesteśmy wtedy więcej niż rozczarowani, mniej niż zaskoczeni. Przez cały czas potrafimy żyć naszymi urojeniami odpornymi na czyjeś sugestie i argumentację. Urojenia to wierne bestie. Karmimy je wyobraźnia, podsycamy kreatywnością. Kładziemy się z nimi spać, budzimy się przy ich boku, całujemy na przywitanie, ale nigdy nie żegnamy.

Wkraczając w dorosłe życie spodziewamy się gotowego scenariusza z filmów romantycznych: szalone lata studiów, wielka miłość, niezapomniany ślub w pięknym plenerze oraz oczywiście dzieci, jako dopełnienie miłości. Jeżeli tak to u Was wygląda to gratuluję. Jednak życie większości ludzi nie prezentuje się jak w filmie romantycznym, przypomina niekiedy dramat, czasem komedię, ewentualnie horror. Wczoraj oglądałam sceny wyjęte żywcem z czeskiego kina z wątkiem przyrodniczym w tle, kiedy pijak koło monopolowego chodził na czworaka, a potem próbował się doczołgać do klatki schodowej wołając swoją żonę. Istna komedia.

Natomiast moje życie jest teraz jak science fiction z domieszką noir. Przynajmniej w głowie.

Niekiedy przychodzi taki czas, że chcemy zmienić swój scenariusz. Nie odnajdujemy się w nim, chcemy znaleźć się w innej bajce. Bajka to słowo klucz. Chcemy żyć jak w bajce, doglądając happy endu i swojego księcia (czy też księżniczki). Jednak z czasem księżniczka wydaje się być za bardzo rozkapryszona, a książę jakiś taki za mało szlachetny. Przez całe życie poszukujemy swoich bajek, ale raz sceneria jest za mdła, a drugim razem fabuła nieciekawa. Marudzimy… wybrzydzamy. Jednak jak to w życiu przewrotnie bywa, szczęście jest bliżej niż sobie wyobrażamy… Już dawno nie czytałam Paulo Coelho, ale może uda mi się to ładnie ująć, mianowicie: szczęście jest w nas. Możemy to dostrzec, gdy porzucimy swoje oczekiwania, przestaniemy oglądać się na innych i będziemy przyjmować życie takim jakie jest. Oczywiście nie można być biernym, bo nasz niepowtarzalny scenariusz jest odpowiedzią na nasze wybory. Jednak nie płacz w poduszkę, jeżeli masz 30 lat na karku, żadnych widoków na piękną przyszłość – męża, dzieci czy nawet psa.

A gdyby tak wyjść ze schematu i być z drugą osobą, bo się tego pragnie, a nie dlatego, że „wzięliśmy już ślub, mamy wspólny kredyt, a dziecko musi mieć matkę i ojca”? Czy z takiego związku będziemy czerpać satysfakcję? Wiem, łatwo powiedzieć. Jestem jeszcze młoda, więc mogę zadawać takie pytania. Niestety z wiekiem tracimy punkty na rynku matrymonialnym i zwyczajnie nie chcemy być samotni. Jednak jeżeli Twoje życie nie wygląda tak, jak sobie zaplanowałeś, to nic straconego. To nie były Twoje plany, tylko scenariusz narzucony przez społeczeństwo w którym funkcjonujesz. Niektórzy nie wyobrażają sobie macierzyństwa czy ojcostwa, nie dla wszystkich odpowiednia będzie praca w korporacji czy mieszkanie w centrum miasta. Każdy z nas ma swoje naturalne predyspozycje, czy też pragnienia wynikające z niepowtarzalnych doświadczeń. Nie starajmy się żyć jak wszyscy, bo nigdy nie będziemy szczęśliwi. Życie „na przekór” jest o wiele trudniejsze, ale będąc konsekwentnym jest szansa na znalezienie własnej drogi. Bo jest o co walczyć.

Jeżeli ktoś zapyta cię CO CZUJESZ wstając codziennie rano, to rób wszystko, by odpowiedzieć: czuję, że życie ma sens.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s