W tym roku skończy 31 lat. Mieszka w Krakowie. Jest samotna, żartobliwie nazywa siebie starą panną na wiecznym wydaniu, ale w towarzystwie woli określać siebie jako singielka. Mieszka sama od czasu studiów w przytulnym dwupokojowym mieszkaniu nieopodal Starówki. Ma obsesję na punkcie sprzątania, przedwojenna kamienica jest stylowa, ale coraz częściej boli ją głowa od hałasu turystów, zanieczyszczeń i konieczności ciągłego mycia okien.

Rodzice Julii mieszkają pod Krakowem, kupili jej mieszkanie, by nie musiała codziennie dojeżdżać na zajęcia kilkadziesiąt kilometrów. Dużo zawdzięcza rodzicom, bardzo pomagali jej finansowo, nawet wtedy, gdy postanowiła iść na kolejny kierunek studiów przedłużając sobie młodość. Studiowała filologię angielską, teraz antropologię. Pracuje na pół etatu w agencji reklamowej.

Od zawsze była introwertyczką, ma kilkoro zaufanych przyjaciół, z którymi spędza coraz mniej czasu. Mimo, iż jest z natury wesoła i  życzliwa, to nie potrafi ułożyć sobie życia prywatnego. Miała kilku chłopaków, później mężczyzn, jeden był nawet od niej starszy o 16 lat. Jej znajomi coraz mniej czasu poświęcają na spotkania, jedna koleżanka planuje ślub, druga często podróżuje ze swoim partnerem, a najbliższa jej osoba Agnieszka (swoją drogą kuzynka) przeprowadziła się właśnie do Warszawy, podejmując pracę w oddziale jednego z banków.

Julka czuje, że na świecie została sama. Bez przyjaciół, bez partnera, bez sprecyzowanych planów na resztę życia. Ciągle słyszy rady od Agnieszki: korzystaj z bycia singielką, jesteś młoda, stanowczo za młoda na męża i dzieci! Julka nie czuje takiego klimatu, nie rozumie tej dzikiej spontaniczności i leżaków przed knajpami… Czuje się za to stara i samotna. I na dodatek mężczyźni chyba to wyczuwają, jeden ostatnio wykręcił się na randce nagłą chorobą psa, próbowała go pocieszać, oferować pomoc, ale uciekł. O co chodzi? Jest przecież miła, opiekuńcza, potrafi słuchać. Kolejne randki nieudane. Zazdrości Agnieszce pewności siebie, optymizmu, powodzenia u płci przeciwnej… Coraz częściej ma przed oczami czarne scenariusze. Kalkuluje – mam 31 lat, zanim znajdę miłość swojego życia będę miała 33… nie – 34 lata. Ślub dwa lata później. A dzieci? Przed 40?!

Nie rozumie dlaczego nie spotkała jeszcze tego jedynego. Kiedy miała 20 lat to wierzyła w wieczną miłość, pisała listy i wiersze, kochała jesienne spacery pod rękę, pachniała bzem i agrestem. Mija 7 lat odkąd nie jest w stałym związku. 7 lat szuka tego jedynego, męża, przyjaciela, kochanka. Na całe życie. Zaczyna wątpić czy ktoś jest w stanie pokochać taką kobietę jak ona. Wieczorami ogląda komedie romantyczne i słucha jazzu. Dzisiaj znowu nerwowo spiera tusz z poduszki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s