Mówią na nią harpia. Ale wcale się tym nie przejmuje. Traktuje to jako komplement, bo zna swoją wartość. Od niedawna pracuje w jednym z warszawskich banków. Dużo zarabia i jeszcze więcej wydaje. Od czasu przeprowadzki do Warszawy poczuła prawdziwe życie! W tygodniu dużo pracuje, dla rozładowania napięcia chodzi wieczorami na fitness do jednego z najlepszych klubów w centrum miasta. Ale dopiero w weekendy zaczyna się prawdziwe życie. Poznaje dużo nowych ludzi, chodzi na bankiety, imprezy branżowe, a także do najdroższych klubów w mieście. To właśnie tam poznaje najczęściej interesujących mężczyzn. Lecz jak się okazuje – interesujących tylko z pozoru…

Dwóch ostatnich miało na sobie wypożyczony garnitur, a do miasta przyjeżdżają tylko na weekend. Okazało się, że pierwszy pracuje w sklepie u ojca pod Legionowem, a drugi no cóż… szkoda gadać, okazał się kelnerem w jakiejś podrzędnej knajpie. Ostatni jej poważny związek trwał niecałe pół roku, jednak okazało się, że ten przystojny, wykształcony i dobrze usytuowany mężczyzna ma żonę…

Agnieszka często dzwoni do swojej przyjaciółki, namawia ją na przeprowadzkę do stolicy, opowiada o swoich przygodach z facetami, a niekiedy żali się, że ci najlepsi, z pozycją zawodową i nieprzeciętnymi pasjami są już dawno zajęci. Woli być sama niż dzielić życie z byle kim.

Ostatnio poznała niesamowitego mężczyznę na gali biznesu. Zadbany, wysoki szatyn z niebieskimi oczami i hollywoodzkim uśmiechem, a na dodatek nie miał obrączki. Świetnie się razem bawili, rozmawiali o wspólnych zainteresowaniach, pasjach, karierze. W pewnym momencie była przekonana, że to właśnie ten, z którym chce spędzić życie. Wyobrażała sobie wspólne, egzotyczne podróże, piękny dom pod Warszawą, może jakiś wspólny biznes? Gdy wieczór dobiegał końca za wszelką cenę chciała go zatrzymać, chociaż na minutę. Zaprosiła go do siebie kusząc 15 – letnią whisky. Tuż nad ranem zapinając koszulę chwalił jej przestrzenne mieszkanie i widok z okna. Ona rozmarzona patrzyła na jego opalone ciało i zadziorny uśmiech. Podeszła do niego wolno, owinięta w cienką kołdrę, zalotnie poprawiając włosy, już otwierała usta by zapytać kiedy się spotkają, lecz on w tym czasie odwrócił głowę szukając marynarki, rzucił od niechcenia: „fajnie było, nie dzwoń, i tak wylatuję jutro do Dublina na kontrakt”. Słowa spłynęły po niej zimnym potem. Obiecała sobie, tak jak poprzednio, że to już ostatni raz, kiedy pokazała mężczyźnie jaka naprawdę jest. Wyrwała przyczepiane pasma włosów i szybko dopijając whisky wybuchnęła płaczem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s