Kobiety są tymi, które rodzą i karmią dzieci, taka jest ich funkcja z biologicznego punktu widzenia. Nie ulega wątpliwości, że nasza egzystencja jest nakierowana na przedłużanie gatunku. Podpowiada nam to wrodzony instynkt. Ale przez tysiące lat powstawała i ulegała modyfikacjom pewna otoczka kulturowa. W różnych czasach i zakątkach ziemi proces łączenia się w pary wyglądał zupełnie inaczej, ale miał doprowadzić do jednego – instynktownego spłodzenia potomstwa. Dlatego kobiety robiły wszystko by przyciągnąć samca, najlepiej samca alfa, który przekaże dobre geny i przyczyni się do przedłużenia gatunku w jego najlepszej formie.

W zależności od płci, osobnika ludzkiego przyciągały inne cechy. W przypadku kobiet cechami pożądanymi były określone kształty ciała, będące niejako obietnicą płodności i dużej liczby potomstwa. Mowa oczywiście o szerokich biodrach. Duże piersi miały zapewnić wystarczające zapasy mleka, co w dzisiejszych czasach wiemy, że jest bzdurą, bo każda pierś ma możliwość wytwarzania mleka i nie jest to zależne od poziomu tkanki tłuszczowej (czyli od wielkości piersi), a od kanalików mlekowych gruczołu piersiowego. Ale skojarzenia instynktowne są jednoznaczne: duże piersi – dużo mleka. Uroda kobiety miała świadczyć o zdrowiu organizmu, co miało z kolei przyczyniać się do urodzenia zdrowego potomstwa i zapewnić przeżycie kobiety podczas porodu.

Sprawa osobowości kobiety jest trochę bardziej skomplikowana. Przede wszystkim musi być nastawiona na unikanie konfrontacji, ponieważ nie może ryzykować życia swojego i potomstwa. Pożądanymi cechami są także opiekuńczość i empatia. To kobieta zostaje z dziećmi w domu, bo tylko ona od pierwszych dni życia dziecka może je wykarmić. Instynktownie jest bardziej związana z dzieckiem, bo nosiła je w sobie. Potrafi odbierać sygnały i zagrożenia wysyłane przez potomka, dotyczące stanu jego zdrowia. W tym czasie nie może wyruszyć na poszukiwanie jedzenia, nie może sobie pozwolić na prace fizyczne, stres i walkę o przetrwanie. Kobieta jest jeszcze osłabiona porodem, który pewnie ledwo przeżyła, a musi znaleźć w sobie jeszcze dużo sił by karmić dziecko co kilka godzin i obserwować jego stan zdrowia.

Kobieta przyjmuje na siebie kluczową rolę zadbania o to, by potomstwo przeżyło. Ponadto, wyobraźcie sobie sytuację, czysto hipotetycznie: żyjecie sobie spokojnie, myślicie o powiększeniu rodziny, przygotowujecie się razem z partnerem na taką scenariusz, po 9 miesiącach ktoś przynosi Wam dziecko, zupełnie nowego człowieka, którego nie znacie, nic o nim nie wiecie i musicie się nim zająć. Tak właśnie czują się mężczyźni. Kobiety, które urodziły dziecko, a wcześniej nosiły je w brzuchu, czuły jego ciężar, ruchy, wiec tak naprawdę są w lepszej sytuacji, bo przyzwyczajały się do czegoś co już było ich częścią. Kierowały się instynktem.

A może jak wielu sądzi, instynkt macierzyński to tylko wytwór kulturowy? Może się zdarzyć, że w niektórych przypadkach jest słaby bądź zanika, ale nikt nie ma prawa do wydawania wyroku. Swoją drogą zastanawialiście się czasem czy nie byłoby to bardzo dziwne, gdyby kobiety nie posiadały jakiegoś mechanizmu psychologicznego, który pomagałby im wykonywać te wszystkie zadania i na dodatek sprawiał przyjemność? W końcu nie angażujemy się aż tak w rzeczy, które są tylko rutynową pracą – żeby być w czymś dobrym, musimy czerpać z tego przyjemność. Zatem takie cechy jak empatia, unikanie konfrontacji czy społecznego wykluczenia są cechami naturalnymi u kobiet. Pomagają przetrwać i potomstwu.

Mężczyzna w tym czasie musi zapewnić tzw. „plecy”, czyli warunki dotyczące jedzenia, domu, ochrony przed zewnętrznym zagrożeniem. Właśnie z tego względu instynktownie kobieta szuka partnera silnego, zdecydowanego, odważnego, gotowego na walkę ze światem i ochronę rodziny. Poza tym musi być zaradny, żeby wiedzieć jak zdobyć trudno osiągalne dobra. A co z wrażliwością? Na pierwszy rzut oka nie jest mężczyźnie potrzebna, wrażliwością nie rozpali ogniska, ani nie zdobędzie pożywienia. Ale wystarczy tylko spojrzeć na to zagadnienie z innej perspektywy by się nie zgodzić: wrażliwość jest potrzebna tylko i wyłącznie w kontakcie z kobietą. Wiedząc, że partner ma tę cechę, kobieta ma także zapewnione poczucie bezpieczeństwa, czyli pewność, że jej nie skrzywdzi. Męska agresja musi być ukierunkowana tylko w konkretną stronę, w odniesieniu do własnej rodziny musi okazywać wrażliwość, a nie agresję.

Jak widać na kilku powyższych przykładach, nasze działania mają podłoże instynktowne. Współcześnie nadal kierujemy się instynktem, ale w innym stopniu. Pewne cechy mogą nie być już potrzebne, wiec zanikają. Nie ma nic złego w tym, że niektóre kobiety czy mężczyźni kierują się w doborze partnera wyglądem czy wyraźnymi cechami zakodowanymi w odniesieniu do danej płci. Jeżeli kobieta lubi typ drwala i ciągnięcie za włosy, to zwyczajnie ma bardziej rozwinięty pierwotny instynkt. Podobnie z mężczyznami, którzy definiują siebie jako tradycjonalistów: lubią jak kobieta zajmuje się dziećmi i gotowaniem obiadu, a on udaje się na polowanie, by zapewnić rodzinie lepszy byt. Nikt nie ma prawa przekonywać, że coś jest z Wami nie tak, każdy ma szansę zdobyć swoją niszę i dobrać partnera pod kątem indywidualnych preferencji. W momencie gdy obie strony są spełnione danym podziałem ról, to wszystko jest w porządku. Jeżeli jednak któraś strona nie podziela preferencji partnera to są dwa wyjścia: obie strony walczą dopóki nie znajdą kompromisu, albo szukają gdzieś indziej partnera, który odpowiada ich preferencjom.

Po co to wszystko? Chcę Wam udowodnić, że nie jesteśmy identyczni. Każdy jest indywidualną jednostką, która decyduje o sobie, swoim życiu, a nawet ma własne preferencje wynikające z unikalnej natury. Relacje damsko-męskie to najczęściej poruszany temat przez obie strony. Próbujemy za wszelką cenę przyporządkować siebie do jakiejś kategorii ludzi, opowiedzieć się za jakąś stroną, a nawet więcej – wyprzeć się naszych uwarunkowań biologicznym. Każdy z nas kieruje się instynktem, nie uciekaj od niego, tylko go kontroluj. Istnieją na świecie mężczyźni, którzy potrafią patrzeć na płeć piękną głównie w kategoriach seksualnych, sięgają wówczas do najniższych instynktów. Na wyższym poziomie ewolucyjnym znajdziemy mężczyzn, którzy potrafią siebie kontrolować i mniej kierują się instynktem, a bardziej rozsądkiem. Analogiczna sytuacja dotyczy kobiet, które szukają mężczyzn z odpowiednimi cechami. Może to być spokojny i zrównoważony partner, który zapewni to czego nam brakuje np. poczucie bezpieczeństwa, albo osoba z dużą energią życiową i dominującym charakterem, bo podświadomie wiemy, że jego cechy będą dla nas korzystne.

W obecnych czasach kobiety posuwają się o krok dalej, próbują odwrócić rolę, a tym samym wyrzec się własnej natury. Często przejmują męskie wzorce, niestety sięgając do tych najgorszych zachowań. Oczywiście nie popadajmy w skrajności: nikt nie każe kobietom funkcjonować zgodnie z biologicznymi uwarunkowaniami. Ich egzystencja nie musi sprowadzać się do siedzenia w domu i opieki nad dzieckiem, tylko dlatego, że mają silnie zakodowaną opiekuńczość i empatię. Ale z drugiej strony nie muszą także na siłę podkreślać swojej niezależności i siły. Jeżeli kobieta jest dominująca, aktywna i wojownicza ze swojej natury, to nie zmuszajmy jej do zachowań w imię zasad obowiązujących w danej grupie społecznej! Jedynie działanie, które wynika z kompleksów i urojeń może być groźne. Mam tutaj na myśli oczywiście skrajne, aktywne feministki, które próbują udowodnić światu, że kobieta „też może”. Oczywiście, że może! Czy naprawdę cały świat to kwestionuje i dąży do pokazania, że są nic nie warte? Ludzie nie mają na to czasu, bo skupiają się na sobie, na własnych problemach i osiągnięciach. A że raz czy dwa zdarzy się kobiecie, że zostanie potraktowana protekcjonalnie to nie koniec świata, mało jest idiotów?

Rozmawiając z bardzo różnymi kobietami, mam wrażenie, że znajdują się na rozstaju, nie wiedzą co mają myśleć na temat stosunków damsko-męskich. Jak to powinno wyglądać? Na ile sobie pozwolić? Często deklarują się jako sfeminizowane, bo słyszały, że kiedyś kobiety nie miały prawa głosu i w ogóle „patriarchalny ucisk”… Problem z definiowaniem siebie następuję podczas weryfikacji haseł typu: kobiety dopiero po pierwszej wojnie uzyskały prawa wyborcze! Tak, to się zgadza. Cywilizacja europejska wyrosła na gruncie kultury klasycznej, gdzie prawa polityczne mieli ci, którzy walczyli w obronie ojczyzny, czyli legitymizujący się obywatelstwem mężczyźni. Nie mieli tego za darmo, poświęcali swoje życie, przelewali krew, nierzadko spędzali całe lata poza domem. Praw wyborczych nie mieli obcokrajowcy oraz kobiety, które, co ciekawe, w starożytnym Rzymie były zwolnione z większości podatków. W czasie I wojny światowej kobiety podjęły pracę w fabrykach zbrojeniowych, tym samym mając ogromny wkład w obronę kraju, a po zakończeniu wojny (nie bez oporów) uzyskały prawa wyborcze. Takich haseł bez weryfikacji jest multum. Wszystko po to, aby udowodnić, że kobieta też jest silna i ma potencjał intelektualny. Nikt w to nie wątpi, po prostu brak stosownych regulacji prawnych wynikał z czegoś innego.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s