Święta Bożego Narodzenia – oczekiwania vs rzeczywistość

Extended family with their pets celebrating Christmas.

Święta. Najbardziej skomercjalizowany czas w roku. Dla pewnej części Polaków najbardziej stresujący i depresyjny moment. Zastanawialiście się co może być powodem tego stresu okołoświątecznego?

Krótsze dni?

Tęsknota za latem?

Duże wydatki?

A może niespełnione oczekiwania…? Bingo.

***

Święta. W centrach handlowych, na ulicach, w telewizji – wszędzie widzimy oznaki nadchodzących świąt. Choinki są takie piękne, takie idealne. Najczęściej dwukolorowe, w eleganckiej czerwono-złotej tonacji, ewentualnie w kolorach firmowych w holu biura. Prezenty! Ach te prezenty, zawsze eleganckie, drogie, wymarzone, w idealnym pudełku z wielką czerwoną kokardą. A przygotowania do świąt? Pieczemy pierniczki w kształcie ludzików i bałwanków, śmiejąc się z dziećmi, obrzucając mąką, beztrosko dobierając kolory i ozdoby. W całym domu pachnie tradycyjnymi potrawami, kompotem i pomarańczami nabitymi goździkami. W końcu długo wyczekiwana Wigilia. Magiczny, wesoły czas, spędzony w gronie kochającej rodziny. Dziadek przebrany za Mikołaja snuje opowieści z czasów młodości, dzieci elegancko ubrane siedzą w kółku, otwierają usta, słuchają cierpliwie. Wszyscy czekamy na pierwszą gwiazdkę. Mama z tatą rozkładają srebrne sztućce i porcelanową zastawę, ubierają stół w kolory złota i czerwieni. Kuzyn zasiada do pianina, grając najpiękniejsze kolędy. Cała rodzina już przy stole, kot i pies grzecznie siedzą na własnych posłaniach. Dziadek – głowa całej rodziny – rozpoczyna wzruszającą przemowę, wyrażając zadowolenie i niesamowite szczęście z posiadania tak licznej i szczęśliwej rodziny. Wszyscy chwytamy się za ręce i modlimy, następnie dzielimy opłatkiem składając najlepsze życzenia. Naszej ukochanej cioci aż łza szczęścia spłynęła po policzku. Degustujemy po kolei wszystkie dwanaście potraw, podając sobie półmiski i zachwalając niesamowite zdolności kucharskie mamy. Resztę wieczoru spędzamy na rozmowie i śpiewaniu kolęd.

***

Święta. Co ja mam do cholery kupić tacie? Może skarpetki i góralskie kapcie do kompletu? Tak, to jest myśl, w końcu jest zima, będzie mu ciepło. Znowu nie zamontowali centralnego ogrzewania w tym baraku, mamy XXI wiek, nikt już nie ma pieca kaflowego w domu… Tak, mamie też kupie kapcie. Z futerkiem.

Centrum handlowe. Można się zabić o tych ludzi, biegają jak wściekłe, wygłodzone zwierzęta, a w tych kolejkach do kas to pewnie niejedna zaszła w ciążę. Ostatni raz byłam w takim ścisku na koncercie The Subways, ale wtedy nie było takich jarzeniówek i przepoconych, starych ludzi.  Co ja tu robię? Tyle poświęcenia za takie pseudogóralskie kapcie za 5 dych? Dniówka w plecy, a mogłabym za to kupić jakąś dobrą książkę, zobaczę, może jest na promocji „Przeżyj rok ze Schodakowską”. Jest! Dam siostrze na święta, jak przeczyta to pożyczę od niej i zapomnę oddać. Pudełko na prezent za 2 dychy?! Chyba jest ze złota, jeden papier do pakowania powinien wystarczyć.

Mama znowu wysłała tatę po karpia i choinkę. Tak myślałam, znowu wrócił z jakimś drapakiem, jakaś taka krzywa i bez czubka. No nic, zabieramy się za ubieranie, łańcuchy z przedszkola jeszcze trzymają fason, dorobi się kilka oczek, przykryje anielskim włosem i będzie jak z bajki. W ogóle co to za tradycja, żeby przynosić drzewo do domu?! Ekolodzy powinni się tym zająć.

Lepiej pójdę do łazienki, poleżę na podłodze i popatrzę się na karpia w wannie, biedny, nie wie, że niedługo dostanie młotkiem w łeb. Pobędę z nim w jego ostatnich chwilach życia. Odpalam papierosa, może mama nie wyczuje. Szkoda, że łazienka nie jest dźwiękoszczelna, rodzice znów się kłócą kogo zaprosić na święta, podobno stryjek Roman znowu się zapija i łajdaczy, może chociaż w święta będzie trzeźwy.

Jak pachną święta? Śmierdzą rybą, spalonymi pierniczkami i suszem. Jak w ogóle można pić susz?

Prezenty pod choinką, pies nakarmiony, stół przystrojony, dzieciaki plują na siebie i wyzywają, gruby rudy kot przynosi półżywą mysz i kładzie pod stołem. Wszystko jest na swoim miejscu. Swoją drogą, jak to możliwe, by taki gruby, powolny kot złapał jakąkolwiek mysz, wiecie… taką która żyje i ucieka? Oho, przyszedł stryjek, o dziwo trzeźwy, ale z flaszką za pazuchą. Pies chwilowo się ożywił, przywitał stryjka, aż z radości zrobił rundkę, pogonił kota, potrącił choinkę. Cholera, choinka wylądowała na stole, mama dostanie zawału.

Jak już posprzątaliśmy wszystkie półmartwe zwierzęta, rozbite bombki, igły z obrusa i wymiociny kota, w końcu zasiedliśmy do stołu… Dzieciaki w międzyczasie pokłóciły się o miejsca, ciotka powyzywała z wujkiem, który nie chciał oddać pilota od telewizora, motywując ten fakt rzekomymi kolędami w wykonaniu Krzysztofa K. na jedynce. Cała rodzina w komplecie, no może oprócz braciaka, który wolał wyjechać do Tajlandii na święta i mieć święty spokój.

Stryjek z kuzynem stawiają po flaszce na stół. Mama przestała się odzywać. Wszyscy jedzą w milczeniu. Nagle słychać: „to co, może jednego na apetyt?”. Mama zrezygnowana sięga po wino, otwiera w milczeniu i leje cały kieliszek, wypija na raz. To chyba na większy apetyt? Dziadek żartuje z mamy, babcia jak zwykle komentuje „stary, a głupi…”, nagle wszyscy krzyczą i wypominają sobie, kto ile przyniósł dań, ile wydał pieniędzy i komu nie starcza do pierwszego. A ja jak zwykle patrzę się przed siebie, z zamglonymi oczami, gulą w gardle i myślę. Święta.

Zbieżność imion i zdarzeń jest przypadkowa. Zupełnie.

Reklamy

3 thoughts on “Święta Bożego Narodzenia – oczekiwania vs rzeczywistość

    1. Nie wiem jak to się dzieje, ale zawsze w święta nie mogę w nocy spać! Wtedy zawsze pisze albo czytam. Na bezsenne noce polecam szczególnie przeczytać zbiór tekstów Woodego Allena „Czysta Anarchia”, to coś na kolorowe sny:) ten absurdalny humor jest rozbrajający! A z utworów bardziej refleksyjnych zdecydwanie opowiadania Marka Hłasko.

  1. No tak, często nasze oczekiwania nie pokrywają się z zastaną rzeczywistością. To nie tylko ze Świętami tak jest. Ogólnie z życiem. Człowiek się naogląda filmów, seriali i reklam, a później się dziwi, że u niego to jakoś zupełnie wszystko inaczej i zastanawia się co z nim i ludźmi go otaczającymi jest nie tak jak trza.

    Tekst super napisany. Jak rozumiem, w dużym stopniu ubarwiony, ale dobrze oddaje o co chodziło.
    Ale chyba nie wszystkie Święta tak wyglądają i da się zatrzymać ich magię (brzmi naiwnie?), nawet nie będąc już dzieckiem. U nas też dużo bieganiny jest co roku. Zestresowana mama, że nie wyrobi. Zestresowana ja, że nie wyrobię. Mniej zestresowani są panowie – oni po prostu się nie przejmują, że ktoś nie wyrobi. Nie wyrobi – to będzie niewyrobione, ale święta i tak będą i będą fajne.

    Właściwie bardzo lubię ten czas, zapach migdałowych ciasteczek, suszonych pomarańczy i schabu. Jasne, że nie jest jak w reklamach. I jasne, że zdarzają się i stresy i kłótnie i inne tego typu. Bywały u mnie takie Święta, gdzie wszyscy sobie wypominali. Więc znam i to. Ale wiele razy było po prostu idealnie, może nie tak jak z TV, ale idealnie dla mnie. Więc się jednak da.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s