Problem Pierwszego Świata

Problem Pierwszego Świata

Czy kiedykolwiek mieliście poczucie bezsilności podczas dokonywania wyboru? Nie ważne czy kupowaliście samochód, podejmowaliście decyzję o zakończeniu związku, czy chcieliście obciąć włosy. Coś tak cudownego, jak całkowita wolność wyboru w urosła do rangi absurdalnego lęku, napięcia i kompulsywnych zachowań. Nasz główny cel to: dokonać wyboru idealnego. Więc spędzamy mnóstwo czasu na śledzeniu opinii innych ludzi, zbieraniu informacji, słuchaniu ekspertów. Mimo wszystko po dokonaniu wyboru, odczuwamy często poczucie straty.

Może gdybym wybrał coś innego, to byłoby lepiej? Jednak rozczarowanie wpisane jest w wybór. Chętnie żerują na tym przedsiębiorstwa usługowe i produkcyjne, bowiem nieusatysfakcjonowany klient to najlepszy klient. Daje nam gwarancję ciągłego poszukiwania czegoś, co go zadowoli. W końcu kupuje coraz to lepsze i lepsze modele czegoś, co już ma.

W dzisiejszych czasach nie mamy wątpliwości, że to kim jesteśmy i kim się staniemy jest kwestią naszych wyborów. Dowolnie możemy modelować swoje ciało dzięki ćwiczeniom i operacjom plastycznym. Możemy nawet wpływać na proces starzenia. Mamy również złudne poczucie panowania nad rzeczami, których w pełni kontrolować nie możemy np. emocjami, zdrowiem, czy przyszłym szczęściem naszych dzieci.

Kiedyś nikt się nie zastanawiał czy mieć dzieci, czy to na pewno odpowiedni moment w karierze, czy mieszkanie jest wystarczająco duże, nikt nie zastanawiał się czy stać go na dzieci – po prostu się je miało. Teraz do tego stopnia racjonalizujemy swój wybór, że nawet o związku mówimy w kategoriach „inwestowania”. Coraz trudniej jest nam wytrwać w stałym związku, ciągle kalkulujemy – bo może jest ktoś lepszy dla mnie, może zbyt wcześnie wybrałem, może warto jeszcze poszukać ideału? Dziecko będzie kolejnym racjonalnym wyborem i musi pojawić się wtedy, kiedy będą spełnione wszystkie warunki – stabilny związek, praca, pieniądze. Rzadko się zdarza, żeby wszystkie nasze kryteria zostały spełnione, więc najważniejsze wybory życiowe stają się generatorem jeszcze większego stresu i frustracji.

Takie skupienie się na sobie, swoich wyborach, własnej wszechmocy powoduje, że przestajemy widzieć innych ludzi, oddzielamy się od zbiorowości, nie angażujemy się społecznie, mieszkamy nie „razem”, a „obok”. Myślimy egocentrycznie: to Ja jestem najważniejszy i Moje zdanie jest kluczowe. Taki narcyz staje się chorobą współczesności, przeradzającą się w lęk. Poczucie, że wszystko zależy od nas stało się ogromnym ciężarem i odpowiedzialnością, która momentami nas przerasta. Zastygamy w konfrontacji z wyborem, nie mogąc się zdecydować ani na związek, ani na pracę. To jest jedna z poważnych chorób zakaźnych, która rozwija się  w człowieku nowoczesnym, ma on problem z własną tożsamością, nie umie sobie odpowiedzieć na pytanie po co żyje, kim jest. Quo vadis nowoczesny człowieku?!

Chyba najgorszą z otaczających nas ideologii jest ideologia szczęścia, promowana w mediach i poradnikach „X kroków do szczęścia”, „Bądź idealną” i tu wstaw: żoną, matką, kochanką, panią domu – cokolwiek. Ktoś nam wmówił, że naszym życiowym zadaniem jest bycie szczęśliwym. Jesteś szczęśliwy? A może przeoczyłeś jakiś krok, albo nie znalazłeś jeszcze „swojej drogi”, czymkolwiek ona jest? Niestety, wizja szczęścia prezentowana w mediach jest często nieosiągalna, wyimaginowana i kiedy za wszelką cenę próbujemy jej dosięgnąć, zasmakować – ponosimy porażkę, czujemy się winni, gorsi od innych.

Niestety problem z racjonalizacją wyborów dotyczy przede wszystkich krajów rozwiniętych. Ludzie biedni oraz tzw. trzeciego świata mają bardzo ograniczony wybór albo nie mają go wcale. Ich lęki są z innego świata – dotyczą zupełnie czegoś innego.

Kto by przypuszczał, że mnogość wyboru zmieni się w tak poważną chorobę cywilizacyjną?

Reklamy

2 thoughts on “Problem Pierwszego Świata

  1. Trochę mnie zaskoczyłaś zdaniem: „Myślimy egocentrycznie: to Ja jestem najważniejszy i Moje zdanie jest kluczowe. Taki narcyz staje się chorobą współczesności, przeradzającą się w lęk.” Nie mam odpowiedniej wiedzy z dziedziny psychologii ewolucyjnej i ekonomicznej, ale z tego, co przeczytałem mechanizm wyborów jest nieco inny i JA nie jest w nim najważniejsze. Wybór to wielka walka między poczuciem zysku, który rozgrzewa nam w mózgu obszary nagrody, a poczuciem potencjalnej straty, które jak pokazuje wiele eksperymentów (polecam książkę noblisty Kahnemanna) jest nie mniej jak dwa razy silniejsze od poczucia zysku (to za odkrycie m.in tego dostał on Nobla). Zatem, wybory tylko pozornie podszyte są JA. Zdecydowanie lepiej postrzegać je w kategoriach reakcji układu limbicznego na poziomie potrzeb podstawowych.

    1. Bardzo dobra uwaga. Rzeczywiście wybór jest walką pomiędzy zyskiem a stratą, układ nagrody zostaje pobudzony jeżeli uznamy, że dokonaliśmy dobrego wyboru, również w przypadku, gdy ktoś nam to uświadomi. Jednak jest też wiele procesów myślowych przed dokonaniem samego wyboru, myślimy, że musimy go dokonać, musimy określić swoje stanowisko, a co najważniejsze uważamy, że jest to konieczność bo przecież nasze zdanie jest tak ważne dla otoczenia. Czujemy się także odpowiedzialni za wszystko, a tym samym przeceniamy swoją rolę w świecie, skupiamy się na sobie. Czy to, co teraz napiszę na blogu zmieni świat? Nie. Jednak próbuję robić to dobrze bo wiem, ze garstka osób to czyta. Także mając tą świadomość mojego naturalnego egocentryzmu staram się tłumaczyć sobie na bieząco, że to co robie nie jest tak istotne dla innych jak dla mnie, a zajęcie przeze mnie stanowiska w jakiejś sprawie nie przesądzi o jej wyniku. Taka nauka pokory.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s