Single z konieczności czy z wyboru?

musician-349790_640

Małżeństwo zawsze było postrzegane jako coś w pełni naturalnego, do czego każdy dążył i stawiał sobie za główny cel. Niegdyś osoby pragnące samotnego życia były kojarzone raczej z dziwakami, staruszkami z tuzinem kotów, osobami zwariowanymi czy opętanymi. Obecnie coraz częściej następuje odwrót od tradycyjnej rodziny na rzecz samowystarczalności i życia w pojedynkę. Co ciekawe, coraz wyraźniej społeczeństwa zaczynają nastawiać się na jednostkę – oferty wakacji bądź rozrywek dla singli stały się bardziej korzystne, a deweloperzy zaczęli skutecznie docierać ze swoją ofertą mieszkaniową do osób samotnych. Rynek zaczął naturalnie dopasowywać się do tworu, jakim jest szczęśliwe życie w pojedynkę – życie singli z wyboru. Tylko czy człowiek  jest stworzony do życia samodzielnego, czy może przetrwać tylko we wspólnocie?

Singli z wyboru niektórzy mogą uważać za egoistycznych, samolubnych i skoncentrowanych na sobie. Odstających od społeczeństwa wyrzutków… i niestety nie ma żadnych podstaw kulturowych, by uważać inaczej. Oni natomiast postrzegają siebie jako osoby wyzwolone, niezależne, zachowujące w pełni kontrolę nad swoim życiem. Jednak w pierwszej kolejności trzeba się zastanowić czy realne jest takie zjawisko, jak single z wyboru. Większość takich osób podkreśla, że potrafiłaby zbudować związek, jeżeli spotkałaby odpowiednią osobę. Odpowiednią, czyli jaką? Taką, która zaakceptuje potrzebę wolności i samodzielności, a może taką, która będzie przymykać oko na nasze dziwne singielskie zwyczaje i kaprysy? Wygląda na to, że chcemy zjeść ciastko i mieć ciastko, a przy tym nie wysilać się, żeby utrzymać to ciastko w rękach.

Z jednej strony pragniemy wolności, z drugiej chcemy należeć do jakiejś grupy. Za koncepcją życia społecznego przemawia fakt, że nawet zadeklarowani single ciągle obserwują życie swoich znajomych, także potencjalnych sympatii, sprawdzają gdzie kto jest, śledzą innych na Facebooku i Twitterze. Jednym słowem: dążymy do udziału w życiu społecznym. Ba! Nawet single statystycznie mają więcej znajomych niż osoby w związku. Z drugiej strony, życie w pojedynkę odmładza, sprawia, że bardziej się rozwijamy, dbamy o własne potrzeby duchowe i intelektualne, jesteśmy bardziej pomysłowi. Ponadto nowoczesność daje nam ogromny komfort rozdwojenia, czyli możliwość bycia samemu w domu, przy jednoczesnej komunikacji ze znajomymi, którzy zawsze znajdują się w zasięgu ręki (czy też laptopa). Dzięki serwisom społecznościowym mamy złudne wrażenie ogromnego wyboru. Możemy przeprowadzać selekcję potencjalnych partnerów, a poznając coraz większą liczbę osób stajemy się bardziej wybredni, ciągle szukamy kogoś bardziej doskonałego, mniej przeciętnego, bardziej pasującego do naszego stylu życia. Co wydaje się zgubne w tej sytuacji – nie dajemy siebie poznać, najpierw jest jedna przelotna znajomość, potem kolejna, poznajemy ludzi powierzchownie, jeżeli nie zainteresują nas w pięć minut, krzyczymy „następny!”

Obecne czasy wydają się rajem dla singli. Wystarczy się rozejrzeć, by dojrzeć dużo więcej możliwości poza wyjściem za mąż i rodzeniem dzieci. Mówimy sobie „może kiedyś, może jeżeli spotkam odpowiednią osobę, która będzie warta mojego czasu, teraz skupię się na sobie.”  Szczególnie dla kobiet obecne czasy są wybawianiem. Kobiety nigdy wcześniej nie miały takich możliwości ekonomicznych i kulturowych. Mogą pozwolić sobie na niezależność i przetrwanie bez małżeństwa. Odkąd kobieta nie musi mieć męża, by mieć dach nad głową, by uprawiać seks lub mieć dziecko, znacząco wygodne i atrakcyjne stało się życie singla. Co ciekawe, ze statystyk wynika, że kobiety radzą sobie lepiej żyjąc w pojedynkę niż mężczyźni. Może to wynikać z faktu, że już od najmłodszych lat przejawiają większe zdolności społeczne, a także umiejętność pielęgnowania więzi z rodziną i przyjaciółmi.

Życie w pojedynkę daje poczucie wolności i swobody, czujemy się wtedy wiecznymi studentami. Jednak zawsze przychodzi kryzys samotności. Brakuje drugiej osoby, by dzielić szczęśliwą chwilę z kimś najbliższym. Człowiek nie jest stworzony by być sam, single nie wybierają z góry takiego stylu życia, wyobrażają sobie raczej wielką, szczęśliwą miłość, ale w odpowiednim momencie życia. Jednak im dłużej jest się samemu, tym trudniej myśleć o rezygnacji z tego. A co ważniejsze, tym trudniej może nam przyjść zmiana myślenia z „ja” na „my”. Ciężko będzie nam przyzwyczaić się do myśli, że ktoś czeka na nas w domu, że kimś trzeba będzie się zająć, poświecić swój czas dla drugiej osoby. Myślimy o wyrzeczeniach, obowiązkach, odpowiedzialności za drugą osobę. W takiej sytuacji potrzeby jest prawdziwy anioł, który nie dość, że zaakceptuje, to jeszcze pokocha nasze przyzwyczajenia, a nawet dawne singielskie rytuały.

Rozsądnym wyjściem z sytuacji jest znalezienia złotego środka. Nie musimy pielęgnować modelu tradycyjnej rodziny, możemy stworzyć jej nową definicję. Jedną z oznak nowoczesności jest zmiana sposobu patrzenia na związek, jeżeli ludzie oczekują więcej przestrzeni, wolności i samotności, trzeba umieć to sobie zapewnić nie raniąc innych. Jednym z wyjątkowo liberalnych podejść do związków prezentują Skandynawowie. Zbudowali tak swoje społeczeństwa, by promować autonomię i samodzielność. Według niektórych przedstawicieli nowoczesnej teorii rodziny, autentyczne związki między dwojgiem ludzi są tylko takie, w których dwie strony nastawione są na niezależność i jakość, a relacja musi być zbudowana na silnym fundamencie równości. Skandynawowie, szczególnie Szwedzi, są dość pragmatyczni i racjonalni w swoich założeniach. Jednak ich rozwiązania wydają się odpowiednie dla indywidualistów i osób z dużą dozą samowystarczalności.

Idąc krok dalej, Szwedzi zaproponowali ciekawą inicjatywę wspólnotowego mieszkania. Mianowicie ludzie samotni w drugiej połowie swojego życia mieszkają pod jednym dachem, maja osobne lokum, ale wspólne obowiązki domowe, takie jak dbanie o ogród, wspólne przygotowywanie posiłków i sprzątanie. Pozwala to na zachowanie niezależności przy jednoczesnym zachowaniu więzi międzyludzkich, tak potrzebnych dla utrzymania zdrowia psychicznego i zapewnienia poczucia bezpieczeństwa.

Czy single z wyboru nie przypominają Wam przypadkiem piesków próbujących dogonić samochód, po czym uświadamiają sobie, że wcale nie potrafią prowadzić?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s