Sen o końcu świata

1m7ZlHK

Leżała na łóżku całkowicie sztywna, jakby sparaliżowana. Miała płytki oddech i półotwarte oczy. Nie wiedziała czy została czymś odurzona, związana, a może przygnieciona czymś ciężkim. Zgięte ręce symetrycznie leżały wzdłuż twarzy, nogi podkurczone. Nie czuła nic oprócz miękkiego materiału piżamy i lekkiego nacisku kołdry. Nie słyszała nic oprócz monotonnego przesuwania wskazówek zegara, czegoś na kształt tykającej bomby, odmierzającej jej ostatnie minuty życia.

Usta miała swobodne, ciało niczym nieskrępowane, zwyczajnie trwała bez ruchu jakby ze strachu. Jej strach udawał żyletkę powoli podchodzącą do gardła, tępo zakończoną, rozdzierającą miękkie, ciepłe wnętrzności. Pragnęła dać jej ujście, chciała krzyknąć bądź zwymiotować. Nie potrafiła – z jej gardła wydobywało się tylko charczenie na zmianę z jękami. Jednak jej dźwięki okazały się na tyle głośne, że dała znać o swoim przebudzeniu. Tupot ciężkich wojskowych butów zdawał się być coraz głośniejszy. W pewnej chwili pojawiła się myśl, że to jej ukochany wrócił na chwile zapominając biletu na podróż. Krzyczała całym gardłem jego imię, ze wszystkich sił, wierzgała nogami, otwierając szeroko oczy i łapiąc każdy ruch za szklanymi drzwiami. Nie poruszyła się ani o milimetr, leżała niczym porcelanowa lalka, spokojna i opanowana, czekając na wyrok. Szklane drzwi lekko drgnęły, coraz mocniej, jedna noga… druga… ciemne dżinsy opadające na czarne brudne buty wojskowe. Tylko to mogła dostrzec, na wpół przymknięte oczy szybko skanowały obraz z odległości półtora metra od niej – zdążyły uchwycić duży, ciężki nóż kuchenny, który dostała od mamy do nowego mieszkania. Dłonie duże, szorstkie, pierwszy raz je widziała. Stanowiły pewien kontrast pomiędzy gładkimi, miękkimi palcami jej narzeczonego, pisarza. Duże, obce dłonie chwyciły ją za kark, zamykając uścisk, powoli i pewnie, przygotowując skórę do wbicia ostrza. Dokładnie wiedziała, co się zaraz stanie i co będzie się działo jeszcze przez kilka godzin. Poniżona, bezradna, pogodzona. Leżała spokojnie, bez grymasu, wpatrzona w jeden punkt, jakby była już martwa, jeszcze przed śmiercią.

Kark, nóż, sen.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s